Przeskocz nawigację


Każdy związek z drugą osobą, to zapisany rozdział w naszej księdze. Czy zapisywać te karty, czy też zostawić czyste dla tej Jedynej? Jeżeli zapiszemy choć cześć stron, to ‚atrament’ będzie przebijał. Nie będzie już ‚Twoich’ miejsc. Będą ‚Wasze’. Tak jak u Kasprzyckiego: „miejsca, przedmioty, kształty, drzwi”. Jeżeli pojedziesz na Hel, to już nigdy nie będziesz tam sam, zawsze z Nim(Nią). Jeżeli pojedziesz tam z Nowym(ą), to i tak będziecie tam we Trójkę.

Czyli co, nie zapisywać żadnych kart naszego życia? Czekać? Pięć, osiem, dziesięć lat? A może ‚książę z bajki’ się nie zjawi?

A jak się zjawi ktoś inny – prawie ‚książe’, to co próbować go poprawiać, udoskonalać, taki żeby był….Idelany? A czy my się zmienimy dla Niego? Może my też jesteśmy dla niego(niej) ‚prawie księciem’? Czy mamy prawo oczekiwać, aby ktoś się dla nas zmieniał? Gdzie jest granica?

A może się nie pakować w żadne związki? „Przecież i tak się nie uda”. „Będzie tylko bolało”.
Frazesy? Może, ale dla niektórych są wiodące. Są pretekstem aby się nie angażować. Tchórze.

Dla mnie miłość to akceptacja. To oczekiwanie na lepsze życie. Szczęście. To wolność w słowach i czynach. To prawda. To zaufanie.

Reklamy

3 Comments

  1. Chyba się nie da całkowicie nie zapisywać tych kart. Czekać w nieskończoność nie jest mądre.
    Trzeba wybrać tylko właściwie, kogoś wolnego, nie zamężnego…

  2. może lepiej „poślubionego” 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: