Przeskocz nawigację


Jeszcze o pisaniu
Jan Rybowicz

„Pisarze powinni mieć duszę
silną i nieustraszoną,
gdyż ich brzemię jest ciężkie
i długa jest droga,
którą przebyć muszą”.

To są słowa
chińskiego poety Li-Ki.

Ta droga nie kończy się nigdy,
to brzemię nigdy nie staje się lżejsze,
z tej drogi zboczyć niepodobna,
skoro się już na nią wkroczyło.

Ale tego wszystkiego dowiadujemy się,
kiedy jest już za późno.
Dożywotni skazańcy.
Skazani na pisanie.

To można (później, później)
porównać do nałogu.
Który rzucamy wielokrotnie
i bezskutecznie.

Aż przychodzi śmierć,
i delikatnie, delikatnie
wyjmuje nam pióro
z omdlewającej ręki.
Chyba jesteśmy jej wtedy
wdzięczni za to.
Śmierci.
Chyba tak.

Reklamy

3 Comments

  1. śmierć jako ta, która wyzwala- to nie moja wizja śmierci.
    Dla mnie jest tym, co zawsze pojawia się w niewłaściwą porę i pochłania bezkarnie to, co nie dla niej zostało stworzone.
    Pisanie jako dozgonna misja i powołanie- miłość i brzemię…
    Nie da się uciec przed tym, co zostało człowiekowi dane z Nieba.

    Ukochani skazańcy… przynajmniej Niektórzy!

    Przygotowujesz się do kolejnego rejsu? Czy też co? 🙂

    • Ponownie jakieś antyki wygrzebujesz 🙂
      Rejs rejsem, póki co Niesulice 🙂

  2. uwielbiam mamuty 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: