Przeskocz nawigację



– Pamiętasz, gdy w kuchni w Konigsdorfie podeszłaś do mnie ze szklanką herbaty? Przytuliłem wtedy głowę do twojego brzucha. Nawet nie wiesz, jak bardzo można cię pragnąć. (s.194)


Rozwiązała wstążkę, odwinęła szybko papier. Podniosła wieko. Podeszła do biurka, ostrożnie wyjęła aparat z kartonu i położyła na środku blatu. Kilka razy w milczeniu obeszła biurko dookoła. Płakała.
– Stanley, napijesz się herbaty? Powiedz, że chcesz się napić teraz herbaty – wyszeptała.
– Tak napiję się. Bez cukru. Pamiętasz? (s.298)


(s.299)


– Stanley – wyszeptała – mówiłam ci już dzisiaj, że cię kocham? (s.300)


– Stanley, spróbuj teraz wejść we mnie. W moją głowę. Wszedłeś? Czy będąc tam, masz jakieś inne propozycje? No, masz? Chociaż jedną?! Jedyne, co chciałbym ci odebrać, to Hawaje. Kiedyś ci także wytłumaczę dlaczego. Jak tak o tym wszystkim mówisz, to mam uczucie, że to wcale nie mnie dotyczy, że tutaj obok nas stoi jeszcze jakaś inna kobieta. (s.304)


…Ja jestem psychicznie trochę chora, Stanley. Ale to minie. Obiecuję ci. Nie będziesz pracował ze świrem. Obiecuję. Dałeś mi już aparat, teraz daj mi jeszcze tylko trochę czasu. Pokieruj przez jakiś czas moim życiem. Pomóż mi. Ucz mnie. Ja mam tylko ciebie, Stanley. Tylko ciebie…- zakończyła ze łzami w oczach. (s.304)


– Czy pan jest zakochany? Albo inaczej, czy pan jest nieszczęśliwie zakochany? – zapytała nagle, zaciągając się papierosem.
– Dlaczego pani tak myśli? – odparł zaskoczony.
– Tak jakoś przyszło mi to nagle do głowy. Ma pan morze smutku w oczach. (s.308)


(s.311)


…Chodziła wzdłuż fotografii na ścianie i nic nie mówiła. Gdy moja Adrienne milczy, to znaczy, że odebrało jej mowę albo z zachwytu, albo z przerażenia. W przypadku pani zdjęć odebrało jej mowę jednocześnie z obu powodów. (…)
– Pani jest inna. Ta popierdolona Astrid ma rację. Pani jest bardzo inna…(s.320)


Otworzyli drzwi biura. Chcieli słyszeć, co dzieje się na zewnątrz. Oboje nie mogli skupić sie na pracy. Stanley opowiadał jej o madame Calmes z Luksemburga, a ona patrzyła na niego i zastanawiała się, jak dobry Bóg jej go zesłał. (s.325)

6 Comments

  1. i znów pojawiły się puste strony… 😦

    • Ale ‚Bikini’ nie mam. Zabrano mi w ramach zawieruchy życiowej. Musisz podreptać do biblioteki

  2. W takim razie podreptam 🙂
    A zawieruchy życiowe nie są fajne, choć czasem mogą być początkiem czegoś nowego i dobrego, a czasem lepszego.
    Nie zawsze jestem optymistką, ale lepiej widzieć te dobre aspekty, niż skupiać się na złych. Szkoda, że nie zawsze jest to takie proste.

    • To nigdy nie jest proste. Ale cel zacny. A jakie owoce można później zbierać 🙂

  3. 🙂

  4. Ciągle uwielbiam te fragmenty…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: