Przeskocz nawigację



– Zastanawiam się – powiedział po chwili – skąd bierze ksiądz tę cholerną zimną krew?
– Nie jest taka zimna, jak pani sądzi. W tej chwili trzęsą mi się ręce.
To była prawda. Musiał bardzo się powstrzymywać, żeby nie objąć nimi szyi kobiety, pod końskim ogonem, i nie przyciągnąć jej do siebie…Ujęła jego dłoń i splotła ze swoimi palcami, sprawdzając, czy drżenie jest prawdziwe. Jej ręka była ciepła i miękka, po raz pierwszy nie był to dotyk w uścisku powitania. Quart delikatnie uwolnił dłoń i bardzo mocno uderzył pięścią w kamienną ławkę, na której siedzieli. Ból dotarł do ramienia jak nagły wybuch.
– Myślę, że już pora wracać – powiedział wstając.
Patrzyła na jego rękę, to na twarz, zdumiona. Podniosła się bez słowa i poszli razem w kierunku Arsenalu, ostrożnie, by nie dotknąć się nawzajem. Quart zgryzał wargi, żeby nie jęczęć z bólu. Czuł, jak krew spływa mu po palach z roztrzaskanych kostek


Obrócił się do niej, pozostawiając na oknie marynarkę, beż żadnej odpowiedzi. A księżyc śmiał się z niego w podwójnym, bladym odbiciu. I pomyślał, jak to możliwe, by usta kobiety uśmiechały się równocześnie drwiąco i czule, bezwstydnie i nieśmiało, i do tego tak blisko. A kiedy miał otworzyć usta, gotów wyznać coś, jeszcze nie wiedział co, pobliski zegar wybił ponad dachami jedenaście uderzeń i Quart pomyślał, że Duch Święty właśnie zakończył swój obchód. Rany Boskie! Podniósł dłoń ku twarzy kobiety – dłoń zranioną – ale miał na tyle opanowania, żeby zatrzymać ją w pół drogi. Wtedy, nie wiedząc dokładnie, czy czuje ulgę, czy rozczarowanie, dostrzegł w drzwiach patrzącego na nich księdza Ferro.


I ten sam cień podszedł do innego cienia, czekającego wśród bugenwilli i drzew pomarańczowych, poczuł jej zapach, ciepło, oddech. Na chwilę przed tym, jak zanurzył palce w jej włosach, by na jedną noc umknąć samotności – maleńkie czerwone krople w ogromnym zmierzchu – cień, chłopiec, mężczyzna patrzący na nagie ciało w smugach światła wpadających przez żaluzje, opuszczony i zmęczony templariusz, wszyscy razem w jednej chwili spojrzeli wstecz i do góry, na słabo oświetlone okno w gołębniku. Tam, gdzie szorstki ksiądz, sceptyczny i odważny, rozszyfrował straszliwą tajemnicę nieba pozbawionego uczuć, w towarzystwie ducha kobiety, która poszukiwała na horyzoncie białych żagli.


….. mógłby pozwolić ponieść się, bez najmniejszego wysiłku tym czterem sylabom, które powtarzał zaledwie kilka godzin wcześniej. tuż przy wargach kobiety, w jej ustach. A wszystko wokół było mrokiem, blaskiem kości słoniowej, dotykiem ciepłego ciała, którego zapach miał jescze na skórze i dłoniach, i w ustach, które gryzła do krwi……[…..]….. długie zawzięte godziny spokoju i walki, mijające w jednej chwili, bo w każdej sekundzie doskonale wiedział, że to, co się staje, ma swój kres i finał. I finał nadszedł o świcie z ostatnim wybuchem – długim, głębokim, w szarym, przykrym świetle sączącym się przez okna domu. Quart znów został sam, na pustych ulicach dzielnicy Santa Cruz, nie wiedząc – o ile istnieje coś jeszcze w zmęczonym ciele – czy właśne skazał swoją duszę na potępienie, czy ją ocalił.


Byli już bardzo daleko od nocy, od ogrodu pod jasnym oknem gołębnika. Zmęczony templariusz rozjerzał się wokół niepewnie, czując się nagi w świetle słońca – miecz złamany, podarta kolczuga. Śmiertelny jak reszta śmiertelników, słaby i pospolity, jak wszyscy. Zgubiony, jak stwierdziła Macarena z niezwykłą precyzją chwilę przedtem, zanim dokonała na jego ciele mrocznego cudu. Bo jest napisane Ona zniszczy twoje ciało i twoją wolę. A stare pisma są mąde. Przedziwna, niewinna podłość każdej kobiety, połączona z niszczycielską siłą, zakłada również pozostawienie mężczyźnie świadomości uczynionego spustoszenia. Quart wyraźnie widział swoją sytuację, rozpaczliwie uwikłanie, pozbawienie się raz na zawsze możliwości odzyskania spokoju sumienia….[…..]….. Poczuł mrowienie w palcach na wpomnienie tej mrocznej i ciepłej drogi, i smutek, z jakim patrzy się na coś straconego. Macarena Bruner w świetle dnia była nadal doskonale piękna.



Temptress, originally uploaded by rskura.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: