Przeskocz nawigację


Pomału wszystko się uspokaja. Hałasy pod pokładem milkną. Za kwadrans, może dwa wszyscy zalegną w swoich kojach. Na pokładzie zostanie nas dwóch. Jeden do steru, drugi do map, albo do kawy. Do pogadania, pomilczenia, wtulenia się w rytm fal. Klify Sassnitz już minęliśmy parę godzin temu. Teraz odprowadza nas światło latarń Kollicker Ort i Arkona. Ta druga ma na tyle długi zasięg, że praktycznie do świtu będziemy żeglować w jej błyskach. Rejs, długo oczekiwany, planowany. Gdy rezerwowaliśmy jacht w kwietniu, już wiedzieliśmy, że popłyniemy do Kopenhagi, a w drodze powrotnej spędzimy parę dni na Bornholmie. Póki co, płynąć lewym halsem kierujemy się na północny zachód, aby za jakieś 12-14 godzin zacumować w Nyhavn

Reklamy

3 Comments

  1. rejs rejsem … wesołych świąt Szu…cho no, niech Cię wyściskam 😉

  2. Szu, bo zapomniałeś chyba drogę do nas… podesłać mapę? 😛


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: