Skip navigation


Znikąd z miłością, nastego lipcopada roku…,

drogi szanowny kochana, zresztą to się nie liczy,

nieważne kto, bo sam diabeł, szczerze mówiąc, z mroku

nie wydobędzie już twarzy, nie twój, lecz i niczyj

wierny przyjaciel pozdrawia serdecznie z jednego

spośród pięciu kontynentów, tego co się wspiera

na kowbojach, kochałem cię bardziej niż raj i Samego,

więc dalej mi do ciebie niż do nich jest teraz,

dziś, późną nocą, w uśpionej dolinie, na dnie,

w miasteczku, które śnieg po klamki zawiał,

w ciemnościach skręcam się na prześcieradle

(jak nie wspomniano niżej zamknąć nawias) –

i za morzem bez końca nie potrafiąc usnąć,

mamroczącym zaimkiem „ty” próbuję wzruszyć

poduszkę, kiedy ciało, obłąkane lustro,

zarys postaci twojej chce powtórzyć.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: