Przeskocz nawigację

Category Archives: Kasprzycki

Reklamy

Gdy wróciłem do domu, gdzie się błękit z betonem
splata w Babel wysoki sięgający do chmur,
zaparzyłem herbatę w swym pokoju nad światem,
myśląc “ nic nie straciłem, pewnie tak jest i tam…”.

The rock

słowa i muzyka R.Kasprzycki

myślę o tobie często
co nie jest takie proste
jak myśli się o bogu
gdy czas się staje postem

morderczym słów zanikiem
bełkotem w chłodnej ciszy
myślę o tobie często
kiedy mnie nikt nie słyszy

trumienno czarnym piórem
piszę pijane listy
może mnie ktoś odwiedzi
może znów będę czysty

a może wielki płomień
spopieli mnie bezgłośnie
może w błękitnej mgiełce
skryje mnie ognia pościel

i pójdę wąskim traktem
który prowadzi nigdzie
i zniknę w bieli szarej
jak nikt kto nagle przyszedł

a kiedy już odnajdę
odpowiedź na to wszystko
okryję się milczeniem
przeniknę uczuć czystką

myślę o tobie często
co nie jest takie proste
jak myśli się o bogu
gdy czas się staje postem

morderczym słów zanikiem
bełkotem w chłodnej ciszy
myślę o tobie często
kiedy mnie nikt nie słyszy

Fragment

Anioł mój lewy
Robert Kasprzycki

Mordkę ma białą jak spaniel
od żalu bólu i mleka
czeka na boskie skaranie
sen ma na ciężkich powiekach
przyszedł dziś do mnie w zastępstwie
na ogół wpada ten prawy
mój anioł lewy ma pecha
od szkód i wszelkiej zabawy

strzeż mnie aniele strzeż
jutro i tak ci ucieknę
lecz zanim znajdę się w piekle
strzeż mnie aniele strzeż

Najpierw mi grzechy przekłada
trochę niepewnie na wadze
te słodkie jak czekolada
nie są niestety w przewadze
ciężkie i całkiem śmiertelne
mylą się grzechy lewemu
gdy scholastyczny ma problem
śpiewam mu zamiast refrenu

strzeż mnie aniele strzeż
jutro i tak ci ucieknę
lecz zanim znajdę się w piekle
strzeż mnie aniele strzeż

Mordkę jak spaniel ma białą
a oczy dobre jak niebo
choć mu się kiedyś zdawało
że najważniejszą potrzebą
jest równowaga na szalkach
to już go nawet nie drażni
że się przydaje tak często
ten fałszowany odważnik

strzeż mnie aniele strzeż
jutro i tak ci ucieknę
lecz zanim znajdę się w piekle
strzeż mnie aniele strzeż

Loneliness

słowa – Marek Tercz

Ja śpiewam wam, a ma dusza moja
Niby skrzypce…
Do nieba, do nieba się wspina
Jak pająk po nitce.

I niesie mą pieśń, wysoko, wysoko, wysoko…
Jak w mroku pochodnię.
I płonie, płonie, płonie, płonie…
Pieśń żywym ogniem.

Tak, to ja stukam do ciebie, stuk-puk!
Otwórz mi, proszę…
Z wiecznych zim, chłodnych mgieł moją pieśń!
Do ciebie niosę…

Tak, to ja stukam do ciebie, stuk-puk!
Przez tę mroźną zasłonę…
Wpuść mnie, wpuść! Bo pali mnie lód.
Wpuść mnie, nim spłonę…

O szczęściu śpiewam, choć jest, choć częściej…
To go tyle co pies napłakał.
Ledwie wyrwiesz się, ledwie stopy od ziemi oderwiesz…
A tu już trzeba wracać.

Więc niosę pieśń wysoko, wysoko, wysoko…
Jak w mroku pochodnię.
I płonie, płonie, płonę, płonę…
I po mnie, po mnie już, po mnie…

Tak, to ja stukam do ciebie, stuk-puk!
Otwórz mi proszę…
Z wiecznych zim, chłodnych mgieł moją pieśń!
Do ciebie niosę…

Tak, to ja stukam do ciebie, stuk-puk!
Przez tę mroźną zasłonę…
Wpuść mnie, wpuść! Bo pali mnie lód.
Wpuść mnie, nim spłonę…

Ja śpiewam wam, a ma dusza moja
Niby skrzypce…
Do nieba, do nieba się wspina
Jak pająk po nitce.

Gdy wróciłem do domu, gdzie się błękit z betonem
Splata w Babel wysoki, sięgający do chmur
Zaparzyłem herbatę w swym pokoju nad światem
Myśląc „nic nie straciłem, pewnie tak jest i tam…”


rozejrzyj się nie widzisz jej nie widzisz nic
nie było choć skończyło się więc mogło być
rozejrzyj się i nie myśl już tak będzie lżej
i nie myśl już nie widzę nic nie widzę jej

gdy zbudzi cię świt i spojrzysz za okno
zdziwiony że świat jest taki sam
imiona i dni rozpłyną się zmokną
imiona i dni

rozejrzyj się zobaczysz więcej niżbyś chciał
nie byłeś swój nie byłeś jej nie byłeś sam
rozejrzyj się i powiedz czego jeszcze chcesz
nie wiem nie wiem nie wiem
nie widzę już nie widzę nic nie widzę jej